Archiwum 05 października 2004


paź 05 2004 odnośnie dnia wczorajszego...
Komentarze: 2

Ty??

-Kto z was zdaje matematykę? - na pytanie nauczycielki uczniowie podnoszą ręce, w tym ja.
-Ty? - plus spojrzenie z wyrzutem.
- Odczep się - czytaj spierdalaj.
Później jeszcze kilka razy slyszałam:
-A na co sie wybierasz? Na germanistykę? - pytanie z niedowierzającym i pogardliwym uśmiechem.
Lub:
-Co Ty chcesz studiować?
Kurwa! Odpierdolcie sie ode mnie! Co was tak nagle zainteresowałam? Coś trzeba zdawać.
Nie, naprawdę, mimo wszelkich dobrych chęci nie potrafiłabym szczerze powiedzieć "lubię tę klasę" - bo nienawidzę! I teraz już wogóle nie będzie mi zależeć, żeby się z nimi trzymać. Niech uważaja mnie za idiotkę, za odizolowaną od nich, za dziwaczkę, wszystko mogą myśleć! Banda kretynów, jak słowo daję! To nawet nie chodzi o to, że miałam do nich jakąś przedwczesną niechęć, bo zawsze widzę szansę na zaprzyjaźnienie się z człowiekiem. Ale na nich juz się poznałam. Wszyscy są sztuczni, w naszej klasie toczą się jakieś chore zawody, kto będzie tym najlepszym, kto wygra!
Jeśli się nie udzielasz, przegrywasz, odpadasz od elioty klasowej. Nie, nie zależy mi na tym. Elita cechuje się tym, co najgorsze. Jeju naprawdę na gorszą klasę nie mogłam trafić!
Strasznie się tym poirytowałam. Wcale nie jestem tak kiepska by ze mnie kpić!
Dzięki, że mam te parę osób co we mnie wierzą.

P.S.
Nienawidzę!

orienne : :